Parnawa zimą, czyli rzecz o saunach i chodzeniu po wodzie.

Zamarznięta Zatoka Parnawska


Kompletnie zakochani w Tallinie (nawet w miarę odwzajemnioną miłością) po trzech wizytach tam - w różnych porach roku - postanowiliśmy poznać trochę inne oblicze Estonii i w lutym 2019 z Hansa Wear wybraliśmy się do Parnawy / Pärnu. 

Jeżeli ktoś zna historię lepiej ode mnie (co nie jest, umówmy się, szczególnie trudne), to nie zaskoczy go fakt, że Parnawa przez pewien czas znajdowała się w granicach Rzeczypospolitej - w 1560 komtur parnawski przekazał miasto i zamek w polskie ręce. Potem, co prawda, Iwan Groźny zajął miasto na 4 lata, ale finalnie Polska odzyskała Parnawę w 1582 roku i od 1598 roku miasto było stolicą Województwa Parnawskiego (istniało formalnie do 1660 roku). Tak było, ale nie jest. Tyle historii. 

Parnawa to ok. 40-tysięczne, hanzeatyckie miasto, położone ok 120km na południe od Tallina, u ujścia rzeki - surprise, surprise - Parnawy. Rzeka Parnawa wpływa do - tu znów niespodzianka - Zatoki Parnawskiej, która z kolei jest małą zatoką w północnej części dużo większej Zatoki Ryskiej. Jest to ważne o tyle, że - jako zatoka w zatoce - zimą Zatoka Parnawska zamarza w bardzo dużej mierze, co umożliwia zrobienie np. godzinnego spaceru po lodzie wprost w morze. Między innymi to, zwabiło nas do Parnawy. 

Ślady skuterów na zamarzniętym Bałtyku

W ciągu tych raptem kilku dni nie poznaliśmy miasta tak, by zwalić Was z nóg szczegółami, za to możemy napisać co z pewnością warto zrobić odwiedzając Parnawę zimą. 


1. Pochodzić po lodzie. 

Parnawa w lutym oznacza piękną zimę - skutą lodem rzekę przecinającą miasto (na której zobaczycie łowiących w przeręblach), no i przede wszystkim zamarzniętą zatokę.

Zamarznięta Zatoka Parnawska

Spacer po zamarzniętym Bałtyku to super doświadczenie z kategorii deprywacji sensorycznej - idziesz, na górze jest biało, na dole jest biało, w trudnej do określenia oddali sunie sobie lodołamacz, czasem przejeżdża skuter śnieżny, czasem człowiek. 

Zamarznięta Zatoka Parnawska

Wszystko dzieje się jednak w kompletnie niezwykłej ciszy, zasadniczo przy bardzo dużym ograniczeniu bodźców jakichkolwiek. 

2. Wysaunować się jak wariat

Parnawa jest pierwszoplanowym estońskim uzdrowiskiem. W 1838 otwarto tu pierwsze sanatorium. Gdy Estonia jeszcze była jedną z Republik Radzieckich, Pärnu było miejscem odpoczynku dla wybranych. Dziś uzdrowiskowe tradycje mają się tu nadal świetnie i to w takim wydaniu, jakie cenię najbardziej - czyli bardziej natarcie się śniegiem, po czym leżenie w ciepłym zbiorniku gdy śnieg pada Ci na gębę niż masaż misami tybetańskimi, czy inne rytuały hammam. 


W bardzo przystępnych cenach (12 Euro za 3h wejście) łatwo można kupić dostęp do kilkunastu saun - w tym parowej, dymnej, solnej, czy tej do batożenia się witkami. Mało jest fajniejszych rzeczy niż po dobrym saunowaniu rzucić się w śnieg i wytopić w nim ślad. 


2. Wypić estońskie ciemne piwo

Wiem, że się powtarzam. Ale serio. Jeżeli jarasz się piwem i z jakichś powodów nie byłeś/aś jeszcze w Estonii, po prostu to zrób. Zimne, nadmorskie kraje mają świetne piwa, zwłaszcza w segmencie RIS/IS/PORTER

Dla tych z kolei, którym to niewiele mówi (nic w tym złego, nie każdy musi jarać się piwem, bycie szczupłym też jest fajne), na zdjęciu (oprócz mojej Żony) jest 13.6-procentowy imperial stout, z nutami jaśminu, orzeszków koli, śliwki, brownie... Piwo gęstawe, słodkie, treściwe. Piwo jak posiłek. Świetne na zimę, zupełnie "niepiwne" - co jest dobrą wiadomością dla tych, których nie kręcą klasyczne nuty chmielowe i goryczka. Oprócz tego - cholera, mają piękny font na etykiecie, ale to już moje zboczenie zawodowe ;)

Dzięki, że poczytałeś/aś i dotrwałaś/eś do końca. Czas na reklamę ;) 

Zapraszamy do sklepu:

SPRAW SOBIE TISZERT

SPRAW SOBIE CZAPKĘ

SPRAW SOBIE BLUZĘ

NO ALBO KUBEK

5% z naszego zysku przeznaczamy na cele statutowe Fundacji MARE zajmującej się ochroną bałtyckich ekosystemów. 

łukasz

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów